Rozmawiali o zmianach w systemie edukacji
W jaki sposób cofnięcie obowiązku szkolnego dla sześciolatków wpłynie na organizację edukacji w gminie? Co się stanie, gdy zostaną zlikwidowane gimnazja? – to kluczowe pytania, jakie zadawali sobie uczestnicy debaty oświatowej „Razem dla gimnazjów i sześciolatków”.
Debata odbyła się we wtorek 8 grudnia 2015 roku w sali sesyjnej pszczyńskiego ratusza. Zorganizowana została przez Zarząd Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Pszczynie oraz Burmistrza Pszczyny.
Przyciągnęła przede wszystkim samorządowców, dyrektorów placówek oświatowych oraz nauczycieli. Wśród panelistów byli Sławomir Broniarz - prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, Barbara Sopot-Zembok – zastępca burmistrza Pszczyny, Barbara Worek – dyrektor Publicznego Przedszkola nr 4 w Pszczynie, Damian Cieszewski – dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 2 w Zespole Szkół nr 1 w Pszczynie, a także Danuta Kołacińska – nauczycielka Gimnazjum w Goczałkowicach - Zdroju. Dyskusję poprowadziła Dorota Obidniak – koordynatorka ds. współpracy międzynarodowej i krajowej ZG ZNP w Warszawie. Debata miała charakter otwarty, dlatego w każdej chwili uczestnicy mogli zadawać pytania i wyrażać swoje komentarze. Swoje zdanie wyrazili również absolwenci gimnazjów.
Na początku sytuację w gminie Pszczyna, która może zaistnieć w wyniku planowanych przez rząd zmian, przedstawiła Barbara Sopot –Zembok, która opowiedziała o możliwych scenariuszach. W przypadku cofnięcia obowiązku szkolnego dla sześciolatków w Pszczynie w roku szkolnym 2016/2017 do klas pierwszych pójdzie 68 siedmiolatków – dzieci, których obowiązek szkolny w tym roku został odroczony. Według obowiązujących obwodów szkolnych te 68 dzieci uczęszczać powinno do 17 szkół podstawowych, tak więc teoretycznie będą to klasy 2 – 3 osobowe. Około 600 przyszłorocznych sześciolatków pozostanie w przedszkolach, a tym samym zabraknie tych miejsc dla dzieci trzyletnich. Likwidacja gimnazjów spowoduje natomiast konieczność likwidacji oddziałów przedszkolnych w zespołach szkolno-przedszkolnych i szkołach, co spowoduje kolejne zmniejszenie ilości miejsc w przedszkolach. W roku szkolnym 2015/2016, gdy sześciolatki poszły do szkół, w gminie Pszczyna, po raz pierwszy od wielu lat, wszystkie chętne dzieci zostały przyjęte do przedszkoli i gdyby sześciolatki nadal były objęte obowiązkiem szkolnym, miejsc w gminnych przedszkolach starczyłoby dla wszystkich.
To sygnały niepokojące dla samorządowców, którzy wiedzą, że to na nich spadnie obowiązek wprowadzenia bardzo kosztowych i w obecnej unormowanej sytuacji w szkolnictwie niezrozumiałych zmian.
Wśród zaproszonych gości byli także przedstawiciele gminy Żarki. W Żarkach kilka lat temu za pieniądze ze środków europejskich i kredyt wybudowano nowy budynek gimnazjum. W wyniku planowanych likwidacji, może okazać się, że zanim zostanie przez gminę spłacona ostatnia rata kredytu, gimnazjum już nie będzie. Sporo mówiło się także o konsekwencjach i zmianach w programach nauczania, zastanawiano się także na tym, co zrobić z całą infrastrukturą, która pozostanie po likwidowanych szkołach.
Debata miała na celu rozpoczęcie rozmowy i uświadomienie społeczeństwu skutków wiążących się z planowanymi zmianami. Dzisiaj nikt nie mówi o szczegółach. Środowisko oświatowe jest zdezorientowane. Na szczeblu samorządu lokalnego obawy dotyczą szybkiego przeorganizowania struktury oraz sposobu sfinansowania nowych zadań.
- Obawiam się kosztów i konsekwencji proponowanych zmian. W 2016 roku po raz kolejny może zabraknąć miejsc w przedszkolach, może nam się zmniejszyć subwencja oświatowa o ok. 3,5 mln, a kilkunastu nauczycieli może stracić pracę. Nastąpi także zamieszanie organizacyjne – o swoich obawach opowiada burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol.